Gdzieś od połowy listopada media opanowały już reklamy świąteczne. Nie znoszę tego zjawiska, po prostu mnie to wkurza, z kilku powodów.

Najpierw dlatego, że święta (Boże Narodzenie czy Wielkanoc, obojętnie) zostały już całkowicie skomercjalizowane, wyłącznie jako znakomita okazja do dobrego interesu i zbicia grubej kasy na ogarniętych szałem zakupów (także pod wpływem reklamy oczywiście) rzeszach Polaków. Ilu z nas zdaje sobie sprawę z tego, co tak naprawdę oznaczają te święta? Bóg, Jezus Chrystus, tajemnica Wcielenia Słowa Bożego… to już tylko piękna śpiewka, dalszoplanowy dodatek do zwyczajów, tradycji, ckliwej atmosferki, kilku dni wolnych od pracy. A osobiste przyjęcie Chrystusa do serca? Nie, no to jakiś kit… Przecież chodzi tylko o zrobienie dobrego interesu na Kościele.Najbardziej wkurza mnie treść tych durnowatych reklam. “Poczuj MAGIĘ ŚWIĄT!”, “Magiczna atmosfera świąt” – to wszechobecne reklamowe slogany. Czy tylko slogany? To przecież zwyczajne totalne pranie mózgu! Co mają wspólnego chrześcijańskie święta i tajemnice wiary, konkretne wydarzenia, z jakąś MAGIĄ? Niech mi udowodni jakiś oszołom od reklamy, że Boże Narodzenie lub Wielkanoc mają cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek magią! Gdzie tu magia w przyjęciu przez Syna Bożego ludzkiej natury? Gdzie tu magia w zmartwychwstaniu Syna Bożego i misterium Odkupienia? Widocznie panowie od reklamy nie mają bladego pojęcia, czym są w istocie te święta. No ale na pewno są “wierzący”. Wciskają nam głupoty, brednie jakieś, wypaczając całkowicie istotę wydarzeń, które upamiętniają i UOBECNIAJĄ (w liturgii) nasze religijne święta. Bo przecież najważniejsza jest taka piękna, wzruszająca atmosferka…

Kolejna sprawa. Szał świątecznych zakupów i krzątaniny zaczyna się już w listopadzie. Zaraz, zaraz… a co to jest Adwent? Coś takiego jeszcze istnieje? Nieważne jest przecież duchowe przygotowanie. Najlepiej to zagłuszyć, odwrócić uwagę. Najważniejsze, żeby były kupione prezenty, wykorzystane promocje i okazje dla naiwniaków. Po co komu jakiś Adwent? Przecież święta będą szczęśliwe i wspaniałe tylko wtedy, kiedy kupisz wciskany Ci namolnie probukt, taki czy inny. Co za żenujący poziom…

Reklamiarze, szczególnie bankowi, wykorzystują też bez skrupółów jedną ze słabości Polaków, jaką jest często przyjmowany styl “zastaw się, a postaw się”. Od kilku lat poprawność świąteczna polega na zaciągnięciu specjalnie dla Ciebie przygotowanego, jak najbardziej korzystnego kredytu, żeby święta przeżyć z odpowiednią… pompą? Weź kredyt, daj się nabrać, przecież musisz kupić prezenty, to i tamto… A potem co? Spłacaj, spłacaj, szybciutko, bo na Wielkanoc mamy dla Ciebie kolejny fantastyczny kredyt… I kółeczko się zamyka. Spłacasz cały rok, naiwniaku… No niesamowite! Podziwiam GŁUPOTĘ tych, którzy na święta biorą kredyty i dają się najzwyczajniej “zrobić w konia” albo “w jajo”. Ludzie, opamiętajcie się no…

Może czas już się przyznać, że zagubiliśmy już prwadziwe świętowanie i Boga w tym wszystkim…

Tags:

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>