Jak większość rodaków, od wielu lat uczestniczę w tradycyjnych procesjach w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, potocznie zwaną “Bożym Ciałem”. Od kilku lat z niepokojem obserwuję, jak procesja – która w założeniu ma być publiczną manifestacją naszej wiary – staje się… folklorem?
Do takich wniosków dochodzę, obserwując, w jaki sposób spora część tzw. “katolików” traktuje ów uroczysty pochód za Chrystusem eucharystycznym. Zamiast iść za swoim Mistrzem, wystają na chodnikach, po bokach, podziwiając procesję jak jakiś cyrkowy występ, kolorowy korowód teatralny, dobrze się przy tym bawiąc: uśmiechy, pokazywanie palcami, podziwianie, jakby szło stadko cyrkowych małpek w dziwnych, barwnych strojach. Taka egzotyka, albo występ folklorystyczny w strojach tradycyjnych. Procesja przejdzie dalej, tłum rzuca się do następnego zakrętu, by tam kontynuować swoje przyglądanie się temu cudacznemu zjawisku…
Kolejną plagą jest zdjęciomania. Najważniejsze jest przecież, żeby z każdej procesji pozyskać jak największą kolekcję zdjęć: córeczki, która sypie kwiatki (najwięcej zdjęć, co chwila, mnóstwo ujęć ukochanej pociechy), księdza, który obowiązkowo musi się naiwnie uśmiechać do biernych obserwatorów (inaczej będzie uznany za gbura i sztywniaka), no i całości tego zjawiska… Później ta galeria zdjęć będzie dowodem głębokiego przeżycia uroczystości i dowodem wiary w obecność Pana pod postacią Chleba.
Kilka lat temu zdumiał mnie dziwaczny, barbarzyński zwyczaj dewastowania drzewek, dekorujących ołtarze na trasie procesji. Jeszcze na dobre procesja się nie oddaliła, a już młodsza i starsza “dzicz katolicka” rzuca się na brzózki i bez żenady obdziera je z gałązek. Na pamiątkę, że niby “było się na procesji”? A może kolejny dowód religijności? Według mnie – jedynie głupoty, bezmyślności, prostackiego wandalizmu.
Najlepszym świadectwem wiary tych ludzi jest sytuacja, kiedy w zwykły dzień ksiądz niesie Komunię Świętą do chorego. Najczęstszą reakcją ze strony tych “katolików” jest… brak reakcji. Udawanie, że nic nie widzą. Nagle krok przyspieszony, spojrzenie w inną stronę, ksiądz z Panem Jezusem to powietrze. A może problemy ze wzrokiem? Polecam okulistę. Albo religijne dokształcenie. Może ze dwie osoby przyklękną, bo wiedzą, jak oddać cześć Chrystusowi – swojemu Panu. Dla załej reszty Chrystus, jak widać, nie jest nawet wart spojrzenia. A i tak są święcie przekonani, i będą, jakby co, zaklinać się na wszelkie świętości, że są “wierzącymi w Pana Boga”. Może i tak, ale… co (kto) jest ich bogiem? Na pewno nie Chrystus eucharystyczny i żywy.
Oto nasz katolicyzm. Nasza “wiara”. Albo to, co z niej zostało. Kpina i folklor.

Tags:

One Comment to “Boże Ciało – uroczystość czy folklor?”

  1. magda d. ksm mówi:

    heh mój tato to samo mowił mniej więcej jak wróciliśmy z procesji.
    nie jest ks. sam z takim zdaniem.
    pozdawiam madzia:)

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>